Współdecydowanie o własnym bezpieczeństwie

6 października 2017 - 2 minutes read

Moje wnioski po serii spotkań z Radami Osiedli.

Z opinii Radnych Osiedlowych wynika, że Wrocław nie jest miastem niebezpiecznym. To dobrze. Polskie miasta to mimo wszystko przestrzenie spokoju w porównaniu do podobnych na Zachodzie. Ale poczucie bezpieczeństwa to nie tylko rozboje i napady z bronią, ale też źle oświetlony parking, czy niepokój przy mijaniu mężczyzn pijących piwo wieczorową porą.

Każde osiedla, czy w centrum czy na peryferiach ma swoją specyfikę, którą trzeba znać. Czasami jedna lampa więcej, albo patrol policyjny o niestandardowej porze może znacznie podnieść komfort poczucia bezpieczeństwa. Tego nie widać z centrum, zza biurek oficerów i urzędników. To nawet nie zarzut, to fakt.


Potrzebna jest demokratyzacja procesu decyzyjnego w mieście, wzmocnienie rad osiedli.

Rzucam taki pomysł: by wraz z wyborami do rad osiedli, przynajmniej na tych największych, dokonać także wyboru osoby odpowiedzialnej za bezpieczeństwo. Dla uproszczenia nazwę go z amerykańska „szeryfem”. Docelowa nazwa tej funkcji ma charakter wtórny. Wygrywający wybory byłby potem pracownikiem Straży Miejskiej, dedykowanym wyłącznie danemu osiedlu i odpowiedzialnym za realizację postulatów mieszkańców w celu poprawy ich poczucia bezpieczeństwa. Jego pracę weryfikowałyby kolejne wybory. Wiem, można to krytykować: że „Ustawa o pracownikach samorządowych”, że „Ustawa o straży miejskiej”… ale nie szukajmy wymówek, tylko sposobu. Zawieśmy na chwilę analizę prawną, a pomyślmy o komforcie mieszkańców i ich możliwości współdecydowania o własnym poczuciu bezpieczeństwa – to może być bezcenne.

Tags: , ,