Wymiar sprawiedliwości jako dobro wspólne

5 września 2017 - 6 minutes read

Mimo, że po dziwnej prywatyzacji „Rzeczypospolitej” wydawało mi się, że jest kwestią czasu kiedy także dodatek Plus Minus będzie coraz mniej prawicowy, i choć dostrzegam zmiany, to uważam nadal ten dodatek za inspirujący. Ostatnio na szczególną uwagę zasługują dwa artykuły dotyczące reformy sadownictwa.

Pierwszy z nich, jest autorstwa Tomasza Pietrygi, który pisze o tym, że „nietykalność, którą uzyskała Temida w latach 90., praktycznie nie miała granic”. Nie próbowała trzecia władza zdobyć społecznego zaufania, demonstrując alienację i samozamknięcie, w efekcie więc nie wykonała żadnej pracy u podstaw, aby sądownictwo było postrzegane jako nierozerwalna część społeczeństwa. Wyniosłość sądownictwa była tak wielka, że „przez lata nawet krytyka ich orzeczeń była niedopuszczalna.” Sędzia czyli ktoś nieomylny, kapłan, umiejący odczytywać świętą księgę.

Naturalny konflikt władzy politycznej i sądowej nie miał tylko i wyłącznie charakteru walki z PiSem. Przykłady? Minister Ćwiąkalski z PO a spór o podwyżki sędziowskich wynagrodzeń. Minister Gowin a legalność przeniesień sędziów na inne miejsca. Minister Budka a prawny wgląd w sądowe akta przez ministra sprawiedliwości.

Po trzecie – Jednocześnie mieliśmy do czynienia z niesymetrycznymi postawami sędziów wobec posunięć Prawa i Sprawiedliwości, a Platformy Obywatelskiej, np. brak oprotestowywania nadmiarowych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Sądy wywracały polityczne intencje prawicy tak było z m.in. bojkotowaniem ustawy lustracyjnej i uniewinnieniem sędziów stanu wojennego, poprzez uznanie iż „musieli się posługiwać dekretem o stanie wojennym, bo w czasach PRL nie można było sprawdzić, czy jest on sprzeczny z konstytucją, czy też nie”.

Jarosław Kaczyński stawia prymat polityki nad prawem co jest nieakceptowalne przez sędziów. Skutkiem jest zdobycie przez PiS Trybunału Konstytucyjnego i próba wykonania skoku na KRS i Sąd Najwyższy.

Po piąte – Według autora „działania PiS uruchomiły już nieodwracalny proces zmierzający do dalszego ograniczenia samodzielności władzy sądowniczej, jej organizacji i doboru kadr. Silnego zaakcentowania w niej czynnika politycznego i społecznej kontroli.”

Po szóste – Podsumowując „sędziowie nigdy nie weszli w rolę budowniczych społeczeństwa obywatelskiego, a lokalne sądy nigdy nie spoiły się z społecznościami, by zbudować sobie autorytet i swoisty bufor chroniący przed niebezpiecznymi zakusami.”

Drugi interesujący artykuł dotyczący polskiego sądownictwa napisał dr Jacek Sokołowski.

Treść norm regulują elity polityczne i elity prawne. Prawo tworzy się poprzez stwarzania prawa w sensie formalnym (sejm) i wykładnie przepisów (sąd). Stosowanie prawa zawiera w sobie efekt indywidualnej oceny sytuacji, która jest zbędna przy procesie jego tworzenia. Kompromis dwóch elit to niezapisane, iż politycy dają prawnikom szeroki, ale nie nieograniczony zakres autonomii dla „prawa w działaniu”, a prawnicy powstrzymują się od działań torpedujących kierunki polityki publicznej (np. lustrację). Sztywność tego kompromisu jest przesuwalna. Kompromis jednak wymaga homogeniczności elit politycznych. W Polsce mamy dążenie do praktycznych działań delegitymizujących drugą stronę, PO próbuje zniszczyć PiS i na odwrót. Jest to walka nie o władzę, ale o prawo do istnienia (postulaty delegalizacji PiSu przez PO czy obawy aresztowań czołowych działaczy PO takich jak HGW).

W efekcie elity prawne uzyskały w Polsce pozycję niespotykaną w porównaniu do innych krajów. Dostały zarówno niezależność jak i brak ograniczeń co do zakresu ingerencji w politykę publiczną. Sądownictwo broniło lustracji i CBA poprzez decyzje Sądu Najwyższego. W efekcie PiS świadomy wojny próbował odwrócić patologię, ale „to rozwiązanie jest równie odległe od funkcjonalnego kompromisu elit co stan obecny. Nie będzie dobrze działało państwo w którym sędziowie chcą zinterpretować, na odwrót, każdy przepis uchwalony przez parlament, ale w państwie, w którym sędziowie są tylko ministerialną biurokracją, też nie będzie lepiej.”

Zmiany, które są w Polsce możliwe, nie mogą mieć miejsca za jednym zamachem. W istocie bowiem nie chodzi tu o przepisy, ale o ukształtowanie się w miarę spójnych elit, podzielających w pewnym zakresie wspólne wartości i wspólne pojęcie racji stanu, potrafiących w obrębie tej wspólnoty wypracować mechanizm racjonalnego toczenia sporów. To zmiana społeczna, a wielkie zmiany społeczne dokonują się latami. Jednak niektóre działania polityczne mogą je przyśpieszać lub hamować

Te artykuły są dla mnie próbą ustalenia przestrzeni myślenia o wymiarze sprawiedliwości jako dobru wspólnym, uczciwie oceniają przeszłość i nie wpisują się koncepcję „kogo na wierzchu.”

Całość drugiego artykułu do przeczytania tutaj -> http://www.rp.pl/…/308319923-Wojna-PiS-i-PO-o-sady-Konstytu…

Tags: , , ,