Więcej i mniej religii

21 września 2017 - 7 minutes read

Polecam artykuł „zmiany klimatu kulturowego” Jonathana Sacksa, angielskiego Żyda, Rabina, filozofa i polityka. Mottem artykułu wydają się być słowa Woody Allena, że obecnie ludzkość jest na rozdrożu, jedna ścieżka wiedzie do rozczarowania i ostatecznej beznadziei, a druga do wyginięcia. Allen postuluje abyśmy się modlili o mądrość, którą drogą podążymy.

Tezy artykułu:

Po pierwsze: obecny świat, to zarówno „więcej religii” jak i „mniej religii”. Zależy gdzie i w jakich grupach społecznych.

Po drugie: przez 400 lat obowiązywały trzy mega-narracje, które się obecnie załamują.

a) Świat im bardziej był postępowy, tym bardziej ulegał zeświecczeniu. W XVII w. odczarowano religijnie naukę i filozofię, (Newton i Kartezjusz), w XVIII w. odczarowano religijnie władzę (1789 i powstanie Stanów Zjednoczonych), XIX wiek, to odczarowanie kultury, duchowe potrzeby można było realizować również poza świątyniami, np. w filharmonii. W XX wieku odczarowano moralność, odchodząc od tradycyjnej Judeochrześcijańskiej etyki, zwłaszcza wobec świętości życia i świętości małżeństwa. Według autora XXI wiek poza Europą jest początkiem desekularyzacji.

b) Świat miał być coraz bardziej „zachodni” obserwujemy, że stare cywilizacji, Chiny, Indie, Rosja Islam, zarówno saudyjski jak i irański mówią „nie” westernizacji. Mówią, że westernizacja nie jest globalna, każda z tych cywilizacji wierzy, że przyszłość należy do niej. Europa taką wiarę traci.

c) Religia we współczesności, żeby przetrwać musi się dostosować do świata. Od 50 lat jednak konserwatywne odłamy kościołów i synagog rozwijają się szybciej niż liberalne. Radykalny Islam kwitnie, umiarkowany jest w zdecydowanym odwrocie. Dziś religia jest oporem wobec świata, a nie dostosowaniem. Część ludzi ucieka od religii, a część wchodzi w nią w oporze do świata. To musi rodzić poważne napięcia.

Po trzecie: Czy nastaje nowy wiek ciemny, bo oświeceniowa próba zbudowania  moralności na fundamencie racjonalnym upadła? Czy rozwiązaniem jest ucieczka od barbarzyńców, którzy rządzą w świecie, do odpowiednika wczesnośredniowiecznych klasztorów benedyktyńskich?

Po czwarte: Jak kulturowa zmiana klimatu zmienia współczesny świat?

a) Poziom rodziny. Patron ateistów – Darwin, byłby jednak adwokatem religii, bo wiara w naturalną selekcję wiedzie poprzez reprodukcyjny sukces, a w zsekularyzowanej Europie mamy katastrofę demograficzną, która jest uzupełniana kłopotami migracyjnymi. Posiadanie dzieci, to poświęcenie, co łatwiej jest zaakceptować poprzez religię. Autor twierdzi, że w historii (Grecja, Rzym, renesansowe Włochy) utrata wiary zawsze prowadziła do depopulacji. Świat docelowy będzie pro-religijny, bo religijni mają zawsze więcej dzieci.

b) Poziom wspólnoty. Darwinizmem można tłumaczyć, że grupa ma większą szansę przetrwać, poprzez odpowiedni poziom altruizmu, aczkolwiek altruiści mają mniejszą szansę przeżycia. Za Putmanem nazywa się to obecnie kapitałem społecznym. Twierdzi on, że kapitał społeczny większy jest wśród ludzi, którzy regularnie chodzą do kościołów i synagog.

c) Poziom społeczeństwa. Ostatnie 50 lat to dominacja w politycznym dyskursie ekonomii rynkowej i państw demokracji liberalnej, a społeczeństwo to coś więcej, to kultura i wspólne wartości, to co Alexis de Tocqueville określa jako “habits of the heart”. To czyni nas społeczeństwem. Rynek to produkcja i dystrybucja dóbr. Państwo to kreacja i dystrybucja władzy. A społeczeństwo to relacje, które nie zależą tylko od bogactwa i władzy. Autor nazywa to z religijna „przymierzem”. Przymierzem jest dla niego określenie z amerykańskiej Konstytucji „We people”. Odejście od religii wypiera przymierze na rzecz „kontraktu socjalnego” gdzie zwycięzca wygrywa, a przegrany traci. W efekcie połowa ludzi jest obcymi we własnym kraju.

Po piąte: Piewcy  zachodu są w kłopocie, bo indywidualizacja, hedonizm, będące następstwem sceptycyzmu do wiary religijnej, co obniża spójność społeczną, energię socjalną  i ideały społeczne.

Po szóste: Autor cytuje historyka filozofii Willa Duranta: Co się stanie jeśli w jakimś punkcie historii klasa intelektualistów zabroni (zapewne po krótkim wahaniu) starożytnej teologii i po wahaniu kodu moralnego z nią związanego. Literatura i filozofia staną się antyklerykalne. Wyzwolenie spowoduje rozczarowanie do wszystkich dogmatów i idei. W końcu społeczeństwo i ich religia upadnie. W międzyczasie inne mity powstaną i dadzą ludzkości nadzieję, nową odwagę i po wiekach chaosu zbudują nową cywilizację.

Po siódme: Są obecnie trzy drogi dla religii.

  1. Podbić społeczeństwo. To realizuje radykalny islam i to jest wersja wejścia w głębokie wieki mroczne.
  2. Wycofać się ze społeczeństwa. Rozwiązanie benedyktyńskie. To daje nam szansę przeżycia w zgodzie ze swoim sumieniem.
  3. Na nowo zainspirować społeczeństwo.

Po ósme: Trzecie rozwiązanie oznacza powrót religii do przestrzeni publicznej. To nie oznacza dla autora, że religia ma zastąpić naukę, nie oznacza, że ma być opozycyjna wobec wolnego społeczeństwa, ale ma być przestrzenią, która łączy, która wyzwala nas z samotności. Religia może być mniejszością, ale ma zachować potężny wpływ. Nie ma szukać władzy, ale wpływu. Nasze stopy mają być w społeczeństwie, a głowa w niebiosach.

Polecam cały artykuł -> http://standpointmag.co.uk/print/6938

Diagnoza ciekawa. Czy wierzę w wersję trzecią zachowania się religii we współczesnym świecie? Żeby uniknąć nieporozumień, chcę zaznaczyć, że według mnie jest to artykuł nie o tym, jakie są skutki głębokiej wiary, ale artykuł wyłącznie o konsekwencjach socjologicznych religii i nie-religii.

Tags: , , , ,