Nowe narzędzia do kontroli UE

3 lipca 2018 - 5 minutes read

Co pół roku w krajach sprawujących prezydencje odbywa się tzw. duży COSAC, spotkanie przewodniczących Komisji Europejskiej oraz wszystkich parlamentów krajów unijnych. 18 czerwca uczestniczyłem już w moim piątym COSACu.

Na pierwszych spotkaniach, na których bywałem, dyskusja koncentrowała się wokół migracji. W tej chwili ten temat wydaje się być w dużym stopniu uwspólniony. Wszyscy plus minus mówią Orbanem, chociaż się do tego nie przyznają. Wyjątkiem są tutaj Hiszpanie, którzy podczas ostatniej sesji w Sofii, mówili nieco innym dialektem. Wyraźnie widać, że ciężar dyskusji na COSACu przeniósł się z na kwestie przyszłego budżetu UE, a przede wszystkim zgody lub niezgody na obecne propozycje dotyczące funduszu spójności. Stanowisko podobne do Polski, mówiące, że dotychczasowy projekt przygotowany przez Bruksele jest nieakceptowalny, podzielają właściwie wszystkie kraje nowej Unii Europejskiej, a także Grecja i Portugalia. Oś sprzeciwu to przede wszystkim kraje Beneluxu, Szwecja, Irlandia i Niemcy. Ci drudzy argumentują, że muszą być zwiększone środki na walkę z terroryzmem, migrację i innowacyjność, kosztem tych przeznaczonych na fundusz spójności. Mniejszą liczbę pieniędzy argumentuje się także Brexitem, co nie jest do końca prawdą. Wpływy, bogactwo Unii Europejskiej rekompensuje akurat odejście Wielkiej Brytanii.

Na każdym COSACu pojawia się niezmiennie kłótnia dotycząca zakresu relacji pomiędzy parlamentami narodowymi, a Parlamentem Europejskim i komisarzami europejskimi. Do tej pory wyglądało to tak mniej więcej tak: parlamenty narodowe wyrażały chęć wzmocnienia, na które przedstawiciele PE, czyli Pani Danuta Hübner i Frans Timmermans, wyrażali swoje poparcie, po czym… nie następowały żadne zmiany. Kończyło się tylko i wyłącznie na udawaniu

Na początku tej prezydencji, bułgarskiej, powstała jednakże grupa zadaniowa, składająca się z Duńczyków, Holendrów, Czechów i Austriaków. Przedstawili oni elementy naprawy, które wydają się być bardzo ciekawe. Po pierwsze stwierdzono, że jeżeli przez 14 lat funkcjonowania, żołta kartka, czyli element, który mógł blokować złe dyrektywy komisarzy europejskich, zaistniał jedynie trzy razy, w pozostałym przypadkach został odrzucony, to znaczy, że jest on po prostu nieskuteczny.

Zaproponowano więc naprawę, która przy lęku krajów unijnych przed wprowadzeniem zmian w traktacie lizbońskim, wiążącym się z referendami, wzmocniłaby jednak żółtą kartkę. Naprawa polegałaby na: zmniejszeniu ilości krajów, wydłużeniu terminu oraz na uwzględnieniu czasu wakacji. W ten sposób uniemożliwiło by się europejskim komisarzom zgłaszanie niepopularnych spraw np. w lipcu, co do tej pory skutecznie wyciszało protest parlamentów narodowych.

Bardzo istotnym elementem byłoby także wprowadzenie „second desk check”. W przypadku żółtej kartki to komisarze stwierdzają czy jest łamana zasada pomocniczości czy nie. Często dochodzi wówczas do próby interpretacji panujących przepisów, a jak w przypadku urlopu tacierzyńskiego, do zdecydowanego pogwałcenia zasady pomocniczości. Taki niezależny „second desk check”, który sprawdzałby zasady działania pomocniczości, utrudniłby być może komisarzom możliwość manipulowania.

Tym niemniej głównym problemem związanym z żółtą kartką jest moim zdaniem to, że parlamenty narodowe pozbawione są polityczności. Mogą tylko opowiadać się za tym czy coś jest pomocnicze czy nie. Nie mogą natomiast protestować, że dany zapis jest po prosty niekorzystny dla ich kraju.

Rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie innych narzędzi do kontroli. Grupa zadaniowa proponuje uruchomienie zielonej i czerwonej kartki, które mogłyby w zdecydowany sposób wzmocnić instytucje parlamentów narodowych w zderzeniu z parlamentem europejskim.
Zielona kartka oznaczałaby możliwość narzucania komisarzem jakimi sprawami mają się zająć. Czerwona natomiast wiązałaby się z możliwością zablokowania wprowadzenia danych przepisów do obiegu prawnego UE.

Mam nadzieję, że ta grupa zadaniowa będzie oznaczała jakiś element reformy. Na razie COSAC był dla mnie tylko i wyłącznie ścianą płaczu, miejscem, w którym można było opowiadać o tym, że parlament narodowy nie może być traktowany lekceważąco przez PE i komisarzy. W tej chwili pojawia się jakaś nadzieja na upodmiotowienie.

Tags: , , , ,